Posty

Wyświetlanie postów z styczeń, 2025

25.01.25 mizofonia, ASD vs ADHD

Problem z głosówkami na linii relacji osoby z autyzmem (ja) z psiapsi z ADHD. Z kilkoma osobami na chat typu whatsapp rozmawiam przez głosówki, nie przez tekst – bo tak szybciej, wygodniej. Dawniej miałem psiapsi I. z na 99,9% niezdiagnozowanym ADHD, omawiany temat był jednym z gwoździ do trumny naszej przyjaźni. Obecnie mam psiapsi G. ze zdiagnozowanym ADHD. Z ADHD-owcami problem jest taki: osoba non-ADHD gdy gada do telefonu (nagrywa głosówkę) nie robi nic innego, od biedy jednocześnie nagrywa i klika coś na komputerze lub popija herbatę. Natomiast osoba z ADHD (tak mi mówił G.) literalnie nagrywając się musi jednocześnie robić coś innego. Ogarniać worek na śmieci, zasłonić żaluzje, jeść obiad, mieć zajęte dłonie i klikać długopisem. Moja była psiapsi I. wręcz nagrywała się idąc ulicą, z ruchem ulicznym w tle, te wszystkie motorynki i szum kół na asfalcie. Takie czynności wydają dźwięki, dźwięki zbiera mikrofon, a nawet je amplifikuje. Nie ma takiej techniki w telefonach, żeby mikr...

21.01.25 płyńce łzy moje rzekł policjant

od odcięcia się od matki do zero contact minął ponad tydzień. istnieję sam dla siebie (i kota). kiedyś taka myśl, jak np. urlop, długi weekend, napawałaby mnie przerażeniem. obecnie pierwszy odruch też jest lękowy, ale czuję, że narasta we mnie radość z wolności. przed nikim nie muszę się spowiadać, od nikogo nie muszę uzyskiwać zgody, żyję dla siebie. jestem wolny. moja terapia skupia się na tym, co co tu i teraz oraz tym, co ma być. takie są założenia terapii ericksonowskiej, ok, nie wnikam. jedyna wątpliwość to taka, że stereotypowo, czy w ogólnej świadomości, od terapii oczekuje się jakiegoś przepracowania traum z przeszłości, z dzieciństwa, ukojenia owego wewnętrznego dziecka. na mojej tak się nie dzieje. zdroworozsądkowo zdawałoby się, że budowanie nowego zdrowego siebie na niezagojonych ranach, niepogodzonych traumach jest błędnym podejściem - tak uważam. Andrzej, to jebnie. to szambo wybije. kilkukrotnie na terapii poruszałem powyższą wątpliwość i potrzebę j.w. - przepracować t...

20.01.25 blue monday bez sugerowania się kalendarzem

dziś blue monday, ten statystyczny - więc niżej opisany nastrój dziś ma sens, chociaż z ręką na sercu piszę: wcale nie sugerowałem się kalendarzem, ani newsami : ) sprawdziłem hasło "blue monday" już po napisaniu tego posta. nakurwiam w dzienniczek wdzięczności, ale ostatnio jest mi po prostu źle, smutno, ciężko. chodzi za mną potrzeba popłakania nad samym sobą, jak to ciężko i kijowo jest w życiu. płacz wyzwala nagromadzone emocje, po nim jest lepiej. a nie mogę się rozpłakać ot tak. not sad enough i od lat blokada na płacz. od lat. pomógłby alkohol w dużej ilości, ale nie chcę skutków dzień po. nie warto. zimowy tryb przetrwania: całe zasoby są skoncentrowane na niepopadaniu w depresję, na jakąś jakościową egzystencję. i tak klepię się po ramieniu za ową jakość w porównianiu do poprzednich zim.

12.01.25 najwięcej się dzieje między sesjami, notatka przed terapią

1) po nowym roku ograniczyłem kontakt z matką, tzn. nie odwiedzam jej tak często, a gdy odwiedzam spędzam u niej mniej czasu. w okresie xmas-nowy rok za dużo spędziliśmy razem czasu na jedzeniu, oglądaniu tv i czekaniu na Godota. stary, już zmęczony mechanizm: ja wyczekuję, by jaśniepani jakkolwiek mnie doceniła, ona oczywiście milczy i już milczeć będzie, nie doceni nigdy. ziejąca dziura, boli cholernie. wątek walidacja wewnętrzna vs. walidacja zewnętrzna, teoria wanny. z matką, jak to z nieuleczalnym narcyzem-gaslighterem, zdarzają się detonacje obrzydliwych bomb mających na celu wywołanie poczucia winy, utrzymanie, a wręcz skrócenie smyczy-pępowiny. nie ma już nawet sensu podawać przykładów. sęk w tym, że świadomie wiem, że ona z własnych powodów (choroby, ból, lęk przed własną śmiercią) trzyma się znanych i sprawdzonych schematów - po prostu jej umysł stracił elastyczność, zdolność zmiany, na starość trzyma się tego, co jej znane. a znane jej tylko manipulacje i gaslighting. nawet ...