Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2025

toksyczna matka cz. n-ta

dziś moja toksyczna narcystyczna matka przeszła samą siebie, a myślałem, że już mnie nie zaskoczy. gdzie tam, nie przestanie mnie zaskakiwać pomysłami, jak mnie dobić. kot mi choruje, jest zapisany na wtorek na zabieg - byle do wtorku utrzymać go na przeciwbólowych, kroplówkach, byle coś zjadł. ja psychicznie ledwo ledwo się trzymam, bo praca, której nie lubię i szukam innej (ale nie odejdę z obecnej, póki nie znajdę nowej). stres, czy boss żmija nie znajdzie na mnie haka, by wywalić na podstawie byle potknięcia. jestem zmęczony, staram się utrzymywać na powierzchni, by się nie załamać, by nie popaść w depresję. nerwy mam mocno napięte od dłuższego czasu. dziś narcystyczna matka zaprasza mnie na niedzielny obiad i zaczyna gadać o córce swojej znajomej, że ona także opiekuje się i leczy swoje zwierzaki, że specjalna dieta, surowe mięso, winogronka dla onkologicznego psa. to nie pierwszy raz, gdy narcystyczna matka spuszcza się z zachwytu nad kimś innym (córka znajomej i jej chłop), a o ...

8.06.25 czuję się źle i robię to dobrze cz. 2

jest kurwa gorzej. czuję się mocno depresyjnie. pewnie może hałas z budowy się do tego przyczynia i ogólnie świadomość spierdoliny tego świata. zbliżające się moje urodziny - one nigdy nie były dla mnie, nawet serio nie wiem, jak jest obchodzić własne urodziny. zawsze podprogowo to było dla matki i pod jej dyktando, jak je obchodzić. w tym roku spróbuję zrobić to po mojemu. lada moment będą 4 lata terapii, a czuję, że zamieniłem jedną depresję na drugą z krótkim epizodem klarowności pośrodku. by nie gnić w łóżku, jak kiedyś, staram się odkleić od online, robić rzeczy bardziej offline, średnio mi wychodzi. z plusów: dłubię z odgracaniem kawalerki i wystawianiem rzeczy na olx. wyszedł mi kuchenny projekt DIY, musująca kombucha. odało mi się zejść z jednego leku, który no... powodował impotencję. regularnie wyrzucam śmieci, staram się nie popadać w totalną depresję jak kiedyś, gdzie serio mieszkanie zarosło w śmieciach, bo nawet na to nie miałem siły. minusy: za dużo siedzę online. mam co...