8.06.25 czuję się źle i robię to dobrze cz. 2
jest kurwa gorzej. czuję się mocno depresyjnie. pewnie może hałas z budowy się do tego przyczynia i ogólnie świadomość spierdoliny tego świata. zbliżające się moje urodziny - one nigdy nie były dla mnie, nawet serio nie wiem, jak jest obchodzić własne urodziny. zawsze podprogowo to było dla matki i pod jej dyktando, jak je obchodzić. w tym roku spróbuję zrobić to po mojemu.
lada moment będą 4 lata terapii, a czuję, że zamieniłem jedną depresję na drugą z krótkim epizodem klarowności pośrodku.
by nie gnić w łóżku, jak kiedyś, staram się odkleić od online, robić rzeczy bardziej offline, średnio mi wychodzi.
z plusów:
- dłubię z odgracaniem kawalerki i wystawianiem rzeczy na olx.
- wyszedł mi kuchenny projekt DIY, musująca kombucha.
- odało mi się zejść z jednego leku, który no... powodował impotencję.
- regularnie wyrzucam śmieci, staram się nie popadać w totalną depresję jak kiedyś, gdzie serio mieszkanie zarosło w śmieciach, bo nawet na to nie miałem siły.
minusy:
- za dużo siedzę online. mam co robić w fizycznym życiu, ale brakuje mi siły i motywacji, by zrobić ten pierwszy krok.
- ogólnie świadomość spierdoliny tego świata. Charles Bukowski: Smutek jest spowodowany inteligencją. Im bardziej rozumiesz pewne rzeczy, tym bardziej nie chcesz ich rozumieć.
- Robin Williams, ten komik od S...: Myślałem, że najgorsze w życiu to zostać samym, ale najgorsze w życiu, to zostać z ludźmi wśród których czujesz się sam.
- W moim przypadku świadomość pewnych rzeczy powoduje, że automatycznie reaguję melancholią, depresją, odechciewa mi się żyć. A czemu nie dystans, olanie tego i Keep calm and carry on - czemu nie tak?!
wewnętrzne dziecko bardzo pragnie uznania od kogoś, kogokolwiek. dlatego tak siedzę online i niejako zarzucam sieci na oślep, by to dostać. to się nie uda, więc zawodzę się jeszcze bardziej i błędne koło się zamyka. zrozumiałem, że wyczekiwanie tego uznania z zewnątrz jest ilustracją definicji szaleństwa: powtarzać to samo i oczekiwać różnych rezultatów. uznania, znajomości, partnerstwa etc.
zatem skoro nikt z zewnątrz nie poprawi mojego stanu, albo inaczej, jak w już kiedyś omawianej teorii wanny, złe samopoczucie można podlewać cysternami interakcji z zewnątrz, to nic nie da. nie pozostaje mi nic innego, jak samemu się z tego wyciągnąć, samemu sobie być mechanikiem duszy.
problem w tym, że początek każdego dnia jest tak potwornie trudny, nastrój przygnębienia, braku perspektywy, zmęczenia, myśli S. bywa, że dojście do stanu używalności zajmuje mi kilka godzin.
chcę czuć się lepiej, chcę z tego wyjść. problem w tym, że:
- wewnętrzny krytyk rzuca we mnie tak potężną autonienawiścią
- oraz życie dla samego siebie jest tak trudne to przetrawienia, tzn. przestawienie zwrotnicy z bycia mr. nice guy dla innych, na zdrowy egoizm i dbanie tylko o siebie, życie tylko dla siebie
- codzienne czarne myśli zaraz po zaczęciu dnia
dziennikowanie pomaga, spisanie tego posta też pomogło. to jak torsje, wyrzucenie z siebie toksyn. pakuję je w woreczek i oddalam od siebie.
Trzymam za Ciebie kciuki 😊
OdpowiedzUsuń