Do prozy - W pociągu do Berlina, 07.2018
Z rozmów z psiapsi: Nigdy ci tego nie opowiadałem, bo nie byłeś jeszcze wyoutowany, więc nie wiedziałem, czy załapiesz klimat. Gdy jechałem do firmy, do Berlina z Małgo, w pociągu dla zabicia czasu siedziałem na grindrze, fellow, romeo etc. Coby zobaczyć, co bozia wzdłuż torów zasiała. Trochę chłopa tam siedzi i sporo do mnie pisało. Siedzą w tym Sieradzu, Kutnie, czy Wałczu i siły geolokalizacji nas stykają. On nie wie, że ja w pociągu mknę. Zobaczył nową twarz, myśli może świeża krew do jego miasta-widma Wałcz przybyła. Ja im wszystkim grzecznie odpowiadam, że bardzo przepraszam, ale ja wcale nie nowy w jego mieście, tylko jadę w intercity, że geolokalizacja etc. Wyobraź sobie tę mękę. Nie dość, że jedyny gay Eskimo in town, to jeszcze codziennie na grindrze mu migają nowe, świeże twarze. Każdorazowo w nim błyska iskra nadziei na nową krew w mieście-widmo i każdorazowo zawód, że to tylko efemera twarzy przejazdem. Psiapsi: Myślę, że oni wiedzą, że kolej dostarcza chwilowych podniet. Może nawet robią sobie z tego zabawę pt. "karuzela marzeń". Znów eksperymentuję na grindrze z fałszywym i podkolorowanym profilem - głodne wiadomości płyną szerokim strumieniem. Ich poziom jest zatrważający. Jakiej głębi, czy myślenia się po nich spodziewać albo zdolności oceny, czy dana osoba jest lokalsem, czy przejazdem. To są zombie, umieją tylko burczeć “boooleeeec, boooleeec”. Psiapsi: Okurła, aż tak?! W sumie fakt! Kiedyś jakiś nieszczęśnik po wymianie cześć/cześć zapytał: chcesz mnie? Czy takiemu Sławkowi z Wałcza grającemu w karuzelę marzeń w ogóle przez świadomość przeszło, że przystojny Szwed, czy Niemiec mknący w Berlin-Warszawa Express nawet, jeśli trafi go strzała gejowskiego amora, nawet jeśli ich orbity przetną się na nieboskłonie grindrowych przestworzy, to nie mają fizycznej możliwości na consumatum? Wszakże w Wałczu intercity nie ma postoju. Przystojny Hans za hamulec awaryjny nie pociągnie, to nie ten typ miłości. Psiapsi: Zabawa w karuzelę może rozlewa się na marzenia przedsenne. Że wysiadł na następnej stacji i przyjechał PKS-em i z czułością wymieszaną z drapieżnością dobrał się do intymności, a potem żyli długo i szczęśliwie. Już widzę ten widok. Pole rzepaku pod Wałczem, w tle elektrownie wiatrowe i fabryka blachotrapezów. W szczerym polu stoi intercity, pasażerowie skonfundowani, konduktorzy także. Czemu stoimy? Zaś w otwartych drzwiach wagonu klasy business na schodkach wejściowych stoi Hans. Przez rzepak ze łzami w oczach biegnie Sławek. Spotkali się, za wszelką cenę, mimo przeciwnościom, nawet mandat za awaryjne zatrzymanie ekspresu, by zrealizować swe przeznaczenie - lodzika pod płotem zakładów produkcyjnych Trapez-Pol.
Komentarze
Prześlij komentarz