11.11.24 life's what you make it - talk talk
Baby, life's what you make it
Can't escape it
Can't escape it
Baby, yesterday's favorite
Don't you hate it
Don't you hate it
Baby life's what you make it
Don't back date it
Don't back date it
Baby, don't try to shade it
Beauty is naked
Beauty is naked
Baby, life's what you make it
Celebrate it
Anticipate it
Yesterday's faded
Nothing can change it
Life's what you make it
Celebrate it
Anticipate it
Yesterday's faded
Nothing can change it
Life's what you make it
żyjesz, jak sobie pościelisz
celebruj życie
wyczekuj go
wczoraj wyblakło
nie zmienisz go
siedzę w zajebistym zimnym, mrocznym i pachnącym liśćmi pizdopadowym parku i w zapętleniu słucham life's what you make it.
życie jest za krótkie na retrospekcje, na przeżywanie dawnych traum, czy pozwalanie wewnętrznemu krytykowi trwać w ustalonych schematach: taplać się w depresji i poczuciu "nie zasługuję na własny dobrostan".
czuję się dobrze, mimo pizdopadowej szarzyzny i zgniłki. uczę się dbać o siebie, nie skamleć o atencję innych, czy ich zadowalać. chociaż nadal to jest trudne po tylu latach programowania na bycie sługą matki.
bardzo ważne dla mnie było uświadomienie sobie, że matki nigdy nie zadowolę i odpuszczenie prób zadowolenia jej. było mi to mówione od dawna, jednak ta nasza durna podświadomość działa tak, że mieli powoli. do pewnych wydawałoby się oczywistych rzeczy trzeba dojść samemu, musi samo kliknąć. i nie ma co biczować siebie, że owa eureka zajęła miesiąc, dwa lata, czy dekadę.
oczywiście to nie jest tak, że pstryk i już. nadal bywa, że jak szczeniak merdam do matki ogonkiem, nadal szukam słów uznania od niej. w końcu jesteśmy tak skonstruowani, że potrzebujemy uznania od bliskich, nie od byle kogo. dociera do mnie, że choćby skały srały, nie dostanę tego uznania. jest to przykre, jednak już boli znacznie mniej.
po 2,5 mca na bezkociu dziś uzgodniłem adopcję nowego kitku. ma do mnie przyjechać w sobotę. paradoksalnie mój umysł zafundował mi wpierw poczucie "nie zasługujesz na dobre rzeczy, taplaj się w tak dobrze ci znanej nijakości i smutku". następnie dał przechył w drugą stronę, w stronę hipomanii.
nad stabilnością work in progress.
Komentarze
Prześlij komentarz