5.11.24 obłęd okresu bożego owrzodzenia
już od drugiego listopada zaczyna się konsumpcyjno-reklamowo-kapitalistyczny obłęd bożego narodzenia (zwanego dalej xmas lub bożym owrzodzeniem).
dla mnie boże owrzodzenie to esencja rodzinnego fałszu: fałsz mojej własnej rodziny, fałszywości i wszystkiego na pokaz, konsumpcjonizmu, zakładania masek i fasadowości. a przede wszystkim apoteoza samotności.
jak pisałem niedawno, teraz w długi weekend 1.11, jak zawsze w długi weekend znajomych wsysa. pozostaję sam ze sobą i z myślami, a w xmas szczególnie.
niby można patrzeć na xmas i wielkanoc jak na przesilenie zimowe i początek wiosny, świętowanie zakończenia pewnego okresu w cyklu rocznym. i tak na to patrzę. jednak na to wystarczy 1 odświętny dzień i już.
w praktyce zarówno przez długie weekendy i napędzane mediami, reklamami te okresy świąteczne rozciągają się na tygodnie, miesiące. i w końcu jak przychodzi ten jebany 24.12 to już jest takie napięcie, by się udało, że powietrze można nożem kroić. patrz: jest 5.11, ledwo jesień, liście, dynie, a ja już odczuwam bożoowrzodzeniową zgagę. przez w/w nie tylko się rozciąga wyczekiwanie xmas, ale i xmasowe obrzydzenie.
w 90s i 00s matka nerwicy macicy dostawała z tym xmas, do tego stopnia, że ważniejsza była dla niej fura żarcia (przypominam na 2 osobową "rodzinę"), niż naprawdę posiedzieć i pobyć ze sobą. wiele lat ją prosiłem: mniej żarcia, więcej czasu razem. nie docierało to do niej. w jedną wigilię prawię się popłakałem z desperacji, bo po pierwszym daniu matka wsiąkła w kuchni na 2h a ja nie wiedzialem co ze sobą zrobić. dlatego jebać xmas.
Komentarze
Prześlij komentarz