14.11.24 testament psa (i kota też)

byłem w schowku (taka kanciapa w bloku niebędąca piwnicą) - wyjąłem kuwetę, żwirek, zapas żarcia. rzeczy, które zostały po Guciu.

nie przypuszczałem, że Gucio odejdzie już w tym roku. został po nim duży zapas jedzenia, kilka kilo żwirku.

nie przypuszczałem też, że tak szybko będzie nowy kitku u mnie i miło mi na tę myśl.
patrzę na zdjęcia Gucia przyklejone magnesami do lodówki.
brakuje mi go, nie ukrywam, ale przypomina mi się od razu "Testament psa":

Ludzie nim odejdą, zapisują w testamencie swój dom i wszystko co mają tym, którzy zostają.
Gdybym mógł swoimi łapkami zrobić to samo,
moja ostatnia wola wyglądałaby tak:
– mój szczęśliwy dom,
– miseczkę i posłanie,
– kolana, na których kładłem głowę,
– ręce, które głaskały,
– głos, który mnie wolał,

– serce, które mnie kochało zapisuje w ostatniej woli głodnemu, chudemu, smutnemu, przerażonemu Psu w potrzebie.
Kochany Człowieku, Twoja miłość to wszystko, co miałem, więc po moim odejściu nie mów: "już nigdy nie pokocham innego psa", lecz wypełnij mój testament i daj wszystko co miałem, komuś kto tego bardzo potrzebuje.
Twój Pies.

nie muszę nikomu tłumaczyć czystej i bezinteresownej miłości zwierzaka do jego opiekuna.

czytając ten tekst popłakałem się, co rzadko się zdarza.
to były łzy tęsknoty, pustki, nostalgii. ale i łzy antycypacji szczęścia.

Komentarze